21 sierpnia 2017

Beauty Monday: Mniej.

Skóra to mój konik. Mogłabym właściwie zajmować się tylko makijażem skóry twarzy pomijając oczy, usta. Dla mnie jest czymś, co zaskakuje na każdym kroku i użyję porównania, którego sama nie cierpię - jest płótnem. I tak, w tym makijażu skóra robi całą robotę!


Jako bazę zastosowałam rozświetlający produkt od Becca, następnie jeden z moich ulubionych podkładów. Lekko rozświetliłam skórę za pomocą palety Kat von D, tą samą paletą wyrównałam koloryt powiek oraz również rozświetliłam. Super delikatne muśnięcie różem, przeczesanie brwi. Na ustach kolejny ulubieniec czyli magiczna tubeczka od Smashbox.


Mam na sobie:
Twarz: Becca First Light Priming Filter (Baza rozświetlająca), Kat von D Shade + Light, Contour Palette (Paleta do konturowania), Sisley Palette Orchidée (róż rozświetlający).
Oczy: Kat von D, Shade + Light, Contour Palette (Paleta do konturowania).
Usta: Smashbox O - Glow.


Lubisz tak lekkie makijaże? Mniej znaczy więcej?
Beauty Monday: Mniej.
Czytaj dalej...

18 sierpnia 2017

Tom Ford Mandarino di Amalfi Acqua.


Duszno. Upalnie. Jedyne na co masz ochotę to szklanka wody, kilka kostek lodu i plasterki cytryny, limonki. Albo świeży, soczysty arbuz i sok płynący po Twoich dłoniach. Sorbet? Basen z krystalicznie niebieską wodą? Letni, ciepły deszcz? Wszystko razem? A najlepiej pomnożone przez dziesięć?


Musujący, wyrazisty, pełen optymizmu. Oszroniony, lekko mroźny, cytrusowy. Mandarino di Amalfi Acqua zabierze Cię w pełną niespodzianek, ekscytującą podróż po rajskiej, włoskiej riwierze. Zapach otwiera ziołowy aromat zawdzięczony estragonowi, mięcie, czarnej porzeczce i złożonej nucie cytrusowej, w której główną rolę odgrywa subtelna mandarynka porastająca wybrzeże Południowych Włoch. Sfumatrice – wyciskany tradycyjnymi metodami, najwyższej jakości olejek z cytryny otacza mandarynkę wspólnie z bergamotką, grejpfrutem i odrobiną neroli, a szczypta bazylii przywodzi na myśl zapach koktajlu z limoncello i bazylią.


Orzeźwiający czarny pieprz i nasiona kolendry wprowadzają w dobry nastrój przebijając się przez woń skoncentrowanego olejku z pomarańczy. Kwiatowe serce narasta subtelnie niczym letnie kwiaty rosnące w bocznych alejkach tonącego w mrokach nocy ogrodu. Bogaty kwiat pomarańczy, szałwia i podwójna nuta jaśminu nadają kompozycji kremowej, kwiatowej głębi oraz jasnej, orzeźwiającej świeżości. Liść pachnotki zwyczajnej zaskakuje z kolei niczym egzotyczna pamiątka z Japonii w klasycznym wnętrzu monumentalnej śródziemnomorskiej willi. W tle roztacza się wyrazisty, pełen światła aromat korzeni wetywerii. Ambra i labdanum zapewniają teksturę i zwiastują słodycz nadchodzącej nocy, a piżmo i wiwera rozświetlają letni wieczór ciepłą nutą. Brzmi zachęcająco? Ten zapach to rzeczywiście nic innego jak błogie, beztroskie i totalnie urokliwe wakacje w pięknej scenerii.


Z cudownych aromatem idealnie komponuje się i dopełnia całości flakon z oszronionego szkła - wielki błękit, turkus! Zdecydowanie jest stworzony do orzeźwiania się nim latem i wiosną, ale nie rezygnowałabym z Mandarino di Amalfi Acqua również jesienią i zimą. Jestem pewna, że i w chłodniejsze dni będzie pięknie komponował się z bielizną, ubraniem - może właśnie wtedy najbardziej wyczuwalna będzie ambra i labdanum?


Warty zwrócenia uwagi, zainteresowania się. Mandarino di Amalfi Acqua to kompozycja do której możesz wracać bez końca i nie znudzisz się. Świetlista, śródziemnomorska, doskonale wyważona.
Tom Ford Mandarino di Amalfi Acqua.
Czytaj dalej...

17 sierpnia 2017

O 10 aktualnie ulubionych szminkach.

Równie dobrze mogłabym pokazać ich sto, ale zdecydowałam się na te najczęściej używane. Nie było łatwo, co więcej było bardzo trudno zmieścić się w narzuconej przez samą siebie liczbie. Moja aktualnie ukochana dziesiątka pomadek do ust przed Tobą, a zaraz po niej pojawi się wpis o błyszczykach.
Ah, jeszcze jedno! Udało mi się poznać kobiety, które używają jednego koloru szminki przez wiele lat, a gdy wiedzą, że na przykład zostanie wycofana ze sprzedaży kupują na zapas. Z jednej strony zazdroszczę bo dzięki takiej wierności możesz wypracować swój znak rozpoznawczy, którym są np. czerwone usta. Z drugiej strony - tak wiele mnie ominęłoby! I szczerze? Nie byłabym w stanie zdecydować się na jedną szminkę, mogłabym ewentualnie wybrać odcień, ale nie jedną markę. Pisząc tego posta już wiem, że zapomniałam o 11 pomadce, która powinna się tutaj znaleźć więc będę musiała o niej wspomnieć!


1. Chanel, której nie znam nazwy (edit! a jednak pamiętam! to Rouge Coco 88).
Odpadła naklejka, a ja nie zapamiętałam nazwy - mam nadzieję jednak, że uda mi się ją zdobyć ponieważ jeśli jest jeszcze w sprzedaży to jest to jeden z najpiękniejszych odcieni na świecie. Malina wymieszana z czereśnią, odrobina różu i kropla fioletu. Kocham ją i jest jedną z najczęściej używanych przeze mnie, natomiast problem jest taki, że za chwilę się skończy więc nazwę muszę zdobyć!

2. Collistar, Rosa Nudo. Kolekcja limitowana z okazji 25 lecia marki zatem już nie do dostania. Bardzo żałuję ponieważ jest to jeden z najpiękniejszych odcieni nude jakie widziałam! Cudownie kremowa, lekka, trwała i subtelnie połyskująca. Pokrywa wargi nienachalnym kolorem i jest trwała.

3. Urban Decay, Mrs. Mia Wallace. W tym przypadku wiedziałam od razu, że pomadka o takiej nazwie będzie skrojona na moje usta. Czerwień z odrobiną brązu o kremowej konsystencji i bardzo dobrej trwałości! Dla mnie to szminka w której możesz mnie zobaczyć w opcji skórzana kurtka i czarna kreska. Kocham ją tak samo jak Pulp Fuction.


4. Marc Jacobs, Kiss Kiss Bang Bang. Klasyczny, zgaszony róż, który pięknie wygląda na ustach! Bardzo lubię zarówno samą pomadkę jak i jej nazwę - wszystko do mnie pasuje idealnie. Jest trwała, kremowa, ma delikatny połysk i dobrze wygląda przy każdej karnacji.

5. Mac Cosmetics, Plumful. Odrobinę ciemniejsza wersja Kiss Kiss Bang Bang Marca Jacobsa, ale nadal bardzo naturalna i piękna. Świetnie wygląda na praktycznie każdych ustach, przy każdej karnacji. Odświeża makijaż, jest trwała i naprawdę dobrze się nosi.

6. Bobbi Brown Rich Lip Color, Plum Rose. Odcień pomiędzy Kiss Kiss Bang Bang Marca Jacobsa, a Mac Cosmetics, Plumful. Teraz już wiecie, co oznacza lubić odcień nieco brudnego, naturalnego różu? Mam kilkanaście pomadek w podobnym odcieniu i podkreślam podobnym bo przecież wiadomo, że każda jest inna :) Świetnie się nosi, jest przyjemna w aplikacji i bardzo naturalnie wygląda dopełniając codzienny makijaż.

7. Smashbox Be Legendary Lipstick, My Digits. Obiecuję, że to ostatnia pomadka z gamy moich nieco brudnych róży! Więcej….dzisiaj nie pokażę! Spośród całej czwórki mam wrażenie, że My Digits jest najbardziej lśniąca, ale nadal w naturalny i przyjemny, nienachalny sposób. To zdecydowanie moje ulubione odcienie i w nich najlepiej się czuję niezależnie od typu makijażu czy okazji.


8. Estee Lauder, Strapless. Bruny roż z odrobiną brązu czyli bardziej odważny nude. Ta pomadka pochodzi z najnowszej kolekcji szminek Estee Lauder i jest naprawdę bardzo wysokiej jakości. Fajny, nowy design opakowań, wbrew pozorom wygodny sztyft, słodki zapach i duży komfort noszenia oraz aplikacji. Jestem zdecydowanie na tak!

9. Dior, Rouge Massai. Klasyczna, seksowna, zmysłowa czerwień w kremowej odsłonie. Kolor, który pięknie komounuje się z jasną karnacją i sprawia, że reszta makijażu totalnie nie ma znaczenia. Ja mogę ją nosić solo, bez pomalowanych rzęs, brwi, powiek, nawet bez podkładu. Piękna!

10. Kat von D, Underage Red. Czerwienie i zgaszone róże - to odcienie, które u mnie ostatnio przeważają. Są oczywiście pod drodze i zdarzają się róże, fiolety, fuksje, ale aktualnie to one są najlepsze. Kolejna piękna, klasyczna czerwień o kremowym wykończeniu i podobnie jak w przypadku Diora - może występować solo i zbierać największe komplementy.

+ bonus
miał być jeden, ale źle policzyłam i będą dwa!

11. Clinique,Cherry Pop. Pomadka Clinique to baza i kolor w jednym. Dosłownie rozpływa się na ustach i pięknie je ubiera w …klasyczną czerwień. Czerwień ta jest wibrująca, zmysłowa i błyszcząca. Cherry Pop lśni najmocniej ze wszystkich moich czerwonych ulubieńców. Bardzo lubię używać jej na sesjach zdjęciowych, pasuje do niemalże każdej kobiety!

12. Nars Velvet Matte Lip Pencil, Dragon Girl. Ekstremalnie trwała pomadka w kredce, która na moich ustach trwa przez dobrych kilka godzin i świetnie współpracuje z jedzeniem oraz piciem. Matowa czerwień, która jest świetnie napigmentowana oraz niewysuszająca ust.


Na jutro przygotowałam posta o błyszczykach, stay tuned!
A jakie są Twoje ulubione pomadki?
O 10 aktualnie ulubionych szminkach.
Czytaj dalej...

16 sierpnia 2017

Chanel Chance Three Moods. Chance Eau Tendre, Chance Eau Fraiche, Chance Eau Vive.


Po co ograniczać się do jednej wersji Chance skoro można mieć trzy? Three Moods czyli Trzy Nastroje to zestaw trzech perfumowanych rozświetlających żeli, które możesz aplikować bezpośrednio na skórę i dopełniać tym samym swoją miłość do wszystkich odsłon Chance. Róż to Eau Tendre, zieleń to Eau Fraiche, a brzoskwinia to Eau Vive - możesz używać pojedynczo albo mieszać je ze sobą, masz wiele możliwości!


Eau Tendre - najbardziej słodka z całej rodziny. Grejpfrut, absolut jaśminu, pigwa, owoce, hiacynt, ambra, irys, drzewo cedrowe, białe piżmo - wszystko to składa się na kompozycję lekką, pełną czułości, zmysłową. Moje skojarzenia? Dotyk, nieśmiały jak przy pierwszych miłosnych spotkaniach. Powodujący szybsze bicie serca, poczucie bezpieczeństwa i ... niewiadomą. Zapach na pierwszą randkę? Ja już nie doświadczę takiej sytuacji, ale Ty jak najbardziej możesz i możesz czuć się w nim cudownie.

Eau Vive to energia i witalność. Kompozycja tryskająca kwiatami, które musują i orzeźwiają. Już od pierwszych sekund koncentruje się na wibrujących nutach pełnych dynamizmu, w których Możesz używać ich w dowolnych ilościach, nawet w upalne lato - to doskonała wiadomość dla tych z Was, które w taką pogodę nie rezygnują z ukochanego zapachu - Eau Vive nie przytłaczają, a wręcz orzeźwiają, dodają energii i chęci do działania. Są bardzo energetyczne, ale według mojego nosa mniej niż Eau Fraiche. Czerwona pomarańcza miesza się z grejpfrutem oraz nutami cytrusowymi, białe piżmo romansuje z jaśminem, a bazą dla całej kompozycji staje się vetiver, irys oraz drzewo cedrowe.


Eau Fraiche - dla mnie ten zapach to kwintesencja dobrego samopoczucia, element całości, która sprawia, że dzień zaczyna się pozytywnie. Cedrat, białe piżmo, ambrowa paczula, świeży wetiwer, jaśmin, hiacynt, drzewo tekowe, cedr to nuty zapachowe, które charakteryzują Chance Eau Fraiche - wybuchową mieszankę soczystych i odświeżających nut. Zapach po części tworzy osobowość - Chance Eau Fraiche pachnie radością, beztroską i młodością.

Perfumowane żele są bardzo poręczne, możesz je mieć zawsze przy sobie np. nosząc w torebce (każdy ma pojemność 5 g). Są dość trwałe i pięknie odświeżają zapach w ciągu dnia, nie są tłuste, nie kleją się. W chwili obecnej korzystam z dwóch z trzech Chance, wersję Eau Fraiche ukradła mi uzależniona od nich siostra.


Miałaś okazję poznać rodzinę Chance? Która wersja jest Twoją ulubioną?
Chanel Chance Three Moods. Chance Eau Tendre, Chance Eau Fraiche, Chance Eau Vive.
Czytaj dalej...

14 sierpnia 2017

Beauty Monday: Jestem syreną.


Gdy już myślałaś, że o rozświetlaczach wiesz wszystko, pojawiłam się ja z moim Mermaid Glow. Tęcza na policzkach? Proszę bardzo!


Najgorszy efekt rozświetlenia według mnie? Metal na twarzy. Nie jest ani ładny, ani naturalny - nie znam dziewczyny, która funkcjonuje jako robot, a jej cera nabiera niezdrowego, metalicznie srebrnego kolorytu. Kojarzy mi się z jednym - przedawkowaniem srebra. Najpiękniejszy efekt jaki uzyskałam niestety nie pojawił się na mojej skórze. Myślę, że zdarza się to podczas sesji zdjęciowych na dziewczynach, które są ode mnie dziesięć lat młodsze. Na mnie produkty rozświetlające wyglądają zupełnie inaczej dlatego nie mogę z nimi przesadzać mimo, że je kocham! Dlatego też nie mogę stać się robotem.


Do makijażu twarzy użyłam odrobiny kremy CC od Erborian, niestety już się skończył, a szkoda bo bardzo go lubiłam. Pisałam o nim niedawno w poście o ulubionych kremach cc, więcej info możesz znaleźć tutaj: 6 ulubionych kremów CC oraz podkładów cushion. Następnie w kilku miejscach zaaplikowałam tęczowy rozświetlacz od lottie. Jako bazę zastosowałam rozświetlający produkt od Becca. Na powiekach brązy od Charlotte Tillbury, a na ustach coś totalnie różowego i totalnie napigmentowanego czyli ping Pong od Bourjois!

Mam na sobie:
Twarz:Erborian Płynny krem BB z żeń-szeniem Light, lottie london Mermaid Glow, Becca First Light Priming Filter.
Oczy: Charlotte Tillbury paleta do makijażu oczu Golden Goddess, kredka do brwi Tom Ford Taupe.
Usta: Bourjois Rouge Edition Velvet 06 Pink Pong.


A teraz musisz się przyznać jaki jest Twój ulubiony rozświetlacz, być może nie używałam go jeszcze i okaże się, że ....muszę go mieć!?
Beauty Monday: Jestem syreną.
Czytaj dalej...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...